FejsBóg jak to Bóg…

O ustawianiu statusów na Fejsbogu słów kilka.

FejsBóg, jak każdy Bóg, lekko szalony i niepoczytalny, pragnie tego, by jego owieczki się kochały i tę miłość demonstrowały wszem i wobec. Co robi w takim wypadku?

Pach! Wprowadza wspólne lowe-strony dla par.
Pach2! OBOWIĄZKOWE.
Pach3! Nie da się ich usunąć ani z nich zrezygnować.

No tak, a temat aktualny, bo niebawem Walentynki, które w tym roku wypadają akurat 14 lutego.
Idąc za NaTemat,

Wystarczy, że jesteś w związku i poinformowałeś o tym na swoim profilu, a serwis społecznościowy sam utworzy waszej dwójce wspólne konto.

Obrazek

(zdjęcie podchodzi z natemat.pl)

No jasne, wszak dwoje ludzi w związku to jedność, a co (Fejs)Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela.

I co teraz?
Przysięgam Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską… i że teraz możemy wysyłać wspólne życzenia do znajomych jako “Marysia i Stefan Fejsbukowie” podpisując się linkiem do naszej wspólnej strony.

Do kulek jeża. Od jakiegoś czasu jestem bardzo sceptycznie nastawiona do takiego zinternetawiania relacji. Już samo ustawianie statusu “w związku z Kasiem Frankowskim”… Czy to, że masz potrzebę koniecznego ustawienia związku na Fejsbogu w dniu Waszego pierwszego pocałunku (albo w momencie, gdy facet, który Ci się spodobał, spojrzał na Ciebie o 3,5 sekundy dłużej niż dotąd – różnie ludzie interpretują początki związków, a w końcu rocznicę kiedyś obchodzić trzeba!), dobrze o Tobie świadczy? Nie sądzę. To takie pierwotne oznaczanie (=obsikiwanie) terenu przeniesione z poziomu psów na ten teoretycznie wyższy, ludzki. A jeśli jeszcze zmieniasz status z “zajętego” na “wolny” lub “to skomplikowane” za każdym razem, gdy się pokłócicie… peace, nie zrozum mnie źle, ale – zgodnie z krążącym ostatnio po internetach żartem – gdy ja się pokłócę z mamą, to nie zmieniam sobie statusu na “sierota”. Rozumiesz zależność?

Kiedy ludzkość to pojmie, że NIE MA POTRZEBY żadnego oznaczania terenu? Po pierwsze, dlatego, że nikt obsikany nie czuje się fajnie. Po drugie, dlatego, że (utopia mode: on) jeśli komuś naprawdę na Tobie zależy, to zmiana statusu na Fejsbogu w celu odstraszenia potencjalnych adoratorów, niczego nie zmieni, bo on/ona zwyczajnie sam(a) będzie potrafił(a) tych adoratorów odstraszyć – chociażby chłodnym spojrzeniem (utopia mode: off).

A jeśli nie zależy mu wystarczająco, to… olej go. I bynajmniej nie w celu oznaczenia terenu.

No dobra, a co z singlami?
Co w takich sytuacjach mogę polecić singlom? Nie dawajcie się. Zgodnie ze starym, poczciwym dowcipem na pytanie: “a Ty jesteś singlem?” odpowiadajcie na miękkiej łydce: “nie, kurwa, albumem studyjnym.”

Gwarantuję, że w odpowiedzi otrzymasz taką ciszę, że będziesz mógł usłyszeć, jak nerki przefiltrowują Ci piwo z wczorajszego wieczoru. Bo już Piłsudski wiedział, że klin klinem, a głupotę ironią. Pierdel, serdel, burdel. To, że ironia podziała, jest równie pewne jak to, że w ciągu najbliższych 10 lat przybędzie billboardów przy Rondzie Dmowskiego.

Z wyrazami blogowości,
Citrrus.

Advertisements

4 thoughts on “FejsBóg jak to Bóg…

  1. OK, parę słów wyjaśnień, bo widzę tutaj rażące błędy.
    Nie ma czegoś takiego, jak wspólny *profil* na Facebooku. Są strony, które pokazują, jakie były dotychczasowe interakcje między dwoma dowolnymi znajomymi. Jako, że zapewne najczęściej pojawiały się pomysły, żeby pary mogły zobaczyć, jak przebiega ich sielanka – dostaliśmy wszyscy, którzy są w związku. Wiesz, to jest demokracja (przynajmniej mam taką nadzieję), więc mniejszość musi zgrzytać zębami, że teraz już się nie ukryją. Poza tym… wow, dopiero teraz ktoś to zauważył? Przecież te strony były od… zeszłego roku? Jeszcze wcześniej?
    “Oznaczanie terenu” to dosyć bezpośrednie określenie zapożyczone od naszych ulubionych czworonogów. Prawdę powiedziawszy, ten tekst trąci trochę żółcią. Wiem, że to pewnie mylne wrażenie, no ale taki dobór słów, no ale jednak… Jeśli dwójka ludzi lubi, że są oznaczeni nawzajem, to czemu im mamy tego prawa odbierać?

    • Si, si, nie ukrywam, że na początku trochę źle zrozumiałam artykuł. Jednak po poprawieniu tych rażących błędów chodzi mi we wpisie głównie o sens ustawiania sobie statusu “w związku” na Fejsbuku.
      Strony pokazujące znajomość dwojga ludzi ogólnie rzeczywiście są od dawna, jednak te hiperłącze odsylające do znajomości przy napisie “w związku z Iksem Igrekowym” pojawiły się stosunkowo niedawno, bo ok.2 miesiące temu. Cały wpis jednak ma się skupiać na mojej opinii odnośnie ustawiania sobie statusów “w związku” na Fejsie.
      I nie ma absolutnie trącać żółcią, bo zazdrosna o nic nie jestem – sama sobie radośnie singluję, a zazdrość zła rzecz.
      Opinia, moja – mam prawo do wyrażania, z prawa korzystam, mój jest ten kawałek internetowej podłogi. 🙂

  2. Nie czuję się obsikana przez chłopaka przez to, że mamy ustawiony status związek na fejsbuku z oznaczeniem osoby. Przecież to informacja jak każda inna – data urodzenia, uczelnia i kierunek studiów czy zaznaczenie kto jest moją siostrą.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: