Gen(d)eralizacja

Dzisiaj trochę brejkin niusów z wielkiego świata, czyli z kraju, gdzie rodzi się, o ironio!, więcej polskich dzieci niż w Polsce.

W języku ojczystym nienarodzonego dziecka Kate i Williama “sex” poza tą czynnością, w której większość Polaków ma czas lepszy niż bieg na 100m i na widok której zasłania się dzieciom oczy, oznacza także “płeć”. Ale płeć fizyczną, biologiczną. A ta płeć, która determinuje nasze zachowania i to, że mama dzwoni do Super-Niani, gdy jej śliczna mała córeczka zrywa sobie z włosów kokardę, to gender – płeć kulturowa.

No i dzisiaj o gen(d)eralizacji słów kilka i o tym, jak wrzucanie wszystkich do jednego worka szkodzi i ludziom, i workom.

girl-moustache-cute-glasses-fashion-Favim.com-555978

“Nigdy moje serce ani moje zmysły nie umiały
widzieć kobiety w kimś, kto nie ma cycków.”
J.J. Rousseau, Wyznania , 1788

Ostatnio dokonałam fascynującego spostrzeżenia. Mam do niego prawa autorskie i możecie się ze mną nie zgadzać, ale ja tak bardzo tak myślę:

Mężczyżni lubią kobiety, które mają męskie hobby takie jak np: jazda na motorze, składanie samolotów czy myślenie. Wszystko to oczywiście przy założeniu, że poza tym są jak najbardziej ultra kobiece, pokazują szóstki przy uroczym uśmiechu, no i mają cycki – w końcu już Kopernik wiedział, że okrągłe jest lepsze niż płaskie. Odnoszę wrażenie, że takie oto męskie hobby dodaje dziewczęciu plus pierdyliard do atrakcyjności. Jest miłym urozmaiceniem od radosnego biegania po centrum handlowym na czas czy zastanawianiu się nad kątem trzymania torebki do słit foci w lustrze. Widzę nawet zachwycone miny kolegów i ich oczy błyszczące jak Doda w 20m Jakóbiaka, gdy rozmawiają z pewną moją koleżanką i dowiadują się, że owo dziewczę wie, co to sterowanie odwrotne w motorach. Podobnie miał zresztą mój nowo poznany kolega. Rozwodził się radośnie nad żeglarstwem, a ja go wysłuchiwałam z cierpliwością godną księdza w konfesjonale. W pewnym momencie wtrąciłam jakąś uwagę, która sugerowała, że stykam się z jachtami nie tylko w sytuacjach, gdy leżę na dziobie i się opalam, i że wiem, że fok i grot to nie postaci z wieczorynki, tylko nazwy żagli . W reakcji otrzymałam oczy okrągłe jak siostry Grycanki  i wydukane: “to Ty się na tym znasz?!”. “owszem, troszkę”. “ŁAŁ!” – automatycznie poczułam, jak urosłam merytorycznie w jego opinii o jakieś… dużo! 😉 procent.

Mimo to w społeczeństwie wciąż pokutuje przekonanie, że kobieta na motorze i tym podobne zjawiska to nie bardzo, bo to na cerę żle działa czy coś. Zupełny absurd.

Takie zjawisko właśnie nazywam genderalizacją, czyli taką generalizacją z “d” w środku, które, po pierwsze, ma oznaczać, że ja osobiście mam to w “d…” właśnie, a po drugie ma być połączeniem “gender” i “generalizacji” czyli generalizacji płciowej. Pod genderalizację w moim świecie podpadają właśnie wszelakie teksty rodziców typu w listach do Bravo typu: “ojej, nasz pięcioletni Jaś bawi się lalkami, a jedyne samochody, jakie uznaje, to te do przewożenia Kena i Barbie z imprezy na imprezę, co z nim jest nie tak?!” – prawidłowa odpowiedż brzmi: abolutnie NIC. Może ten Jaś po prostu zostanie taksówkarzem! Nie odbierajmy mu tego, do kulek jeża, niech sobie Jaś jasiuje po swojemu.

Pewne predyspozycje są osobowościowe- nie płciowe. Nie gen(d)eralizujmy więc, że kobieta ma lepiej gotować, a mężczyzna znać się na naprawieniu lampy, że pewne hobby są męskie, a pewne damskie, że komuś jakiegoś hobby uprawiać nie przystoi, bo…

Znam zarówno kobiety i mężczyzn, które świetnie sobie radzą z wymianą koła w samochodzie oraz zarówno kobiety, jak i mężczyzn, którzy tego nie potrafią zrobić.
Analogicznie: znam kobiety i mężczyzn, którzy świetnie gotują oraz zarówno kobiety, jak i mężczyzn, którzy sobie zupełnie z tym nie radzą.

I dopóki zachowują swoje cechy płciowe, czyli szeroko rozumianą kobiecość i męskość – wszystko jest jak najbardziej w porządku. Znacznie bardziej w porządku niż mój pokój.

Podsumowując: o ile oczywiście nie jestem zwolenniczką tego, by kobieta z mężczyzną ciągnęli zapałki o to, kto ma urodzić w ich związku dziecko, bo pewne rzeczy są uwarunkowane biologicznie (a to ten sex właśnie!), o tyle nie odbierajmy Jasiom możliwości gotowania czy Małgosiom jeżdżenia na motorze. Bo niby dlaczego? Gdzieś pomiędzy byciem “kobietą” a byciem “mężczyzną” jest jeszcze zbiór wspólny – bycie “człowiekiem”. I hobby dla mnie zdecydowanie do tego zbioru wspólnego należeć powinno. A poza tym, jak się okazuje, może to wychodzić jak najbardziej na plus dla nas – podobnie jak mężczyzn mogą kręcić kobiety znające się na motorach, kobiety zachwycić się mogą mężczyzną gotującym (ba! często to robią). Dlatego rozwijajmy swoje osobiste predyspozycje i… nie genderalizujmy.

Z wyrazami blogowości,
Citrrus.

Advertisements

3 thoughts on “Gen(d)eralizacja

  1. Od 13 roku życia mydlę mężczyznom oczy, mówiąc im, że chciałabym mieć Forda Mustanga. Oni te zamydlone oczy robią jak 5 zł, bo skąd ja wiem co to za samochód! I wychodzą również z błędnego założenia, że na samochodach się znam. Yhym, a prawa jazdy jak nie było tak nie ma. I ci mężczyźni zapomniają, że jak mówię, że chciałabym mieć Forda Mustanga to, dlatego że jest… ładny. No dobra, ale jednak na samochodach się znam troszkę bardziej niż przeciętna baba. No ok. Niech będzie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: