Jaki piękny świat, gdy się ma 22 lat(a)!

Tak dawno nie pisałam i tak długo się przymierzałam, by wrócić do tej sprawiającej mi niezwykłą radość czynności, że podskakuję teraz niczym bąbelek w coca-coli. Czuję, że z pisaniem jest jak z uśmiechem: nawet, jeśli stracisz wszystkie narzędzia (czyli, że w tym wypadku zęby), nie zapominasz, jak to się robi i jak ogromną radość to daje.

Jakkolwiek paulo-koelowsko by to nie zabrzmiało: półtora miesiąca z nogą w gipsie nauczyło mnie doceniać jedną rzecz: to, że coś zależy ode mnie. A to, czy prowadzę bloga i ile mam na to czasu, zależy właśnie ode mnie.
Myślałam, że konflikt ja vs. czas trwać będzie już zawsze, a okazuje się, że ,,zawsze” trwa tyle, na ile mu pozwolimy. Nie tęsknimy za chwilami, tylko za tą częścią nas samych, którą nam zabierają. Bezsilność. Bezsilność jest jak noszenie stringów: mawiają, że czasem warto tego doświadczyć, ale generalnie powinno się to mieć w dupie i nie zwracać uwagi. To naprawdę miła odmiana, gdy mogę wziąć życie w swoje garści, a mięśnie mi w tym asystują z uśmiechem i siłą.

Mam 22 lata. To piękny wiek. Imię moje dwadzieścia i dwa.
Co się właściwie wie o świecie, mając 22 lata?

Że szczęście jest jak pieniądze: to sprawa Twoja i Twoich dłoni. Na ile sam zapracujesz, tyle będziesz mieć i nikt inny nie jest za to odpowiedzialny.

Że za kredyty zaufania dawane ludziom nie możesz żądać odsetek. Tu nie ma miejsca na dopisek małym druczkiem. Twoje zaufanie – Twój bank i skarbiec, musisz nim godnie rozporządzać. Takie jednoosobowe biuro. Nie ma, że spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, nie, nie. Jeśli decydujesz się dać komuś kredyt, świadomie decydujesz się na opcję ,,brak komornika”, ale także liczysz się z tym, że możesz otrzymać z powrotem równie dużo. Starożytni Azjaci albo inna Sylwia Grzeszczak nazywali to ,,karma”.

Po raz pierwszy w swoim życiu uświadamiasz sobie, jak cudownym dzieckiem jesteś. Nie chcesz być starszy ani młodszy. To dziecko rosło w Tobie z czasem – jak ciasto we wzorzystej blaszce umieszczone w piekarniku przed Bożym Narodzeniem. Dopiero teraz potrafisz się tym cieszyć i nie gonisz dorosłości batem niczym kiepski jeździec płowego konia. Jesteś tu i teraz, jak wyświetlana na ekranie klatka filmu, jak przezroczysta, śliska kropla wody zatrzymana w połowie szyby. Nie bardziej, nie mniej. Jak idealne BMI – w sam raz.

Jesteś naiwny. I to jest piękne. Pozwalasz ponieść się swojej naiwności i idziesz z nią łokieć w łokieć, lecz bez zderzania się. Wierzysz, że w którymkolwiek punkcie szerokości geograficznej się nie znajdziesz, doświadczysz czegoś pięknego. Gdy się parzysz w rękę, to cieszysz się, że nie spaliło Ci bujnych włosów. Jeszcze jesteś niepoprawnym optymistą, jeszcze nie boli Cię codzienna egzystencja, jeszcze nie boisz się zmian. Pozwalasz sobie na bycie Anią z Zielonego Wzgórza czy też Janem z Płowej Doliny i nie wstydzisz się tego. Społeczeństwo nie ciśnie Cię jeszcze jak gumka w przyciasnych spodniach o bycie poważnym i dojrzałym.

Grasz na loterii zwanej życiem i nie żałujesz żadnego losu, który poświęciłeś, bo wiesz, że może Ci przynieść coś wartościowego. Nie żałujesz. Nawet jeśli to kolejny pluszowy miś w odcieniu rudego złota do kolekcji.

Potrafisz dawać. Nauczyłeś się tego, idąc przez oś życia. Nie oczekujesz, że będziesz pępkiem czy lewym płucem tego świata. Rosnąca świadomość pozwala Ci zrozumieć, że bliscy ludzie to wartość, za którą mógłbyś pozbyć się lewej ręki i być wygranym na tej transakcji.

Jesteś odważny i próbujesz nowych rzeczy.

Kiedyś napisałam, że: ,,Ludzie mogą dawać mnóstwo radości. Każdy jest takim małym kamyczkiem w lawinie zdarzeń. Jeśli spotkamy się z innym kamyczkiem podczas tej lawiny (która spada tak wolno, że nawet tego nie odczuwamy), zyskujemy często przyjaciela. Jednak ilu kamyczków nie znamy, spadają sobie tak obok, spadamy sobie razem, wszystkim nam przyświeca właściwie taki sam cel.” Młoda byłam, głupia, trochę egzaltowana nastolatka z większą ilością włosów niż szarych komórek. Ale…

… wiesz, piękne jest to, że w wieku 22 lat nadal się w to wierzy. No dobra, tak naprawdę nie wiem co robi Się, ale ja wierzę.

Naprawdę jestem taka. Naprawdę mam wiarę w stanie nieważkości i uśmiech z długą datą ważności. Naprawdę boję się słów ‘nigdy’ i ‘zawsze’. Moje serce bije w rytm tykania pokojowego zegara. Najbardziej mnie przeraża, co będzie, gdy zegar przestanie tykać, więc w razie czego regularnie wymieniam w nim baterie.

Mam 22 lata i nie zawaham się ich użyć.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: