Jak śniadanie w brazylijskim hostelu przedstawia relacje międzynarodowe?

Salvador de Bahia.

Wchodzę na śniadanie w hostelu, wyrabiam się z porannym prysznicem przed zakończeniem jego wydawania (śniadania, nie prysznica) i myślę sobie, że oczywiście chciałabym powiedzieć, że ,,schodzę” na owo śniadanie. Bohaterowie wszystkich książek przecież schodzili! Ale ja byłam zmuszona wchodzić, bo główne pomieszczenie z tarasem było na samej górze… jak zwykle przegrywam życie, wiem.

Aromatyczne, świeżo wyjęte z pieca bułeczki i gęste soki tak typowe dla Brazylii jednak wszystko mi wynagradzają. Nawet wchodzenie. Parzę sobie kawę z ekspresu (nie wiem z ilu łyżeczek, bo sypię prosto z pojemnika), zarzucam mokrym włosem w stronę każdej znajomej napotkanej twarzy, rzucam, w zależności od odbiorcy, ,,oi”, ,,hello”, ,,hi” albo inne ,,czus” i już jestem przy stole. Już kawior, już mięso, już tak bardzo kanapki, gdy… WTEM! mimowolnie słyszę rozmowę dwóch znajomych Niemców, też gości tego hostelu:

– Dobrze, że kupiliśmy ten ketchup, ogórki i pomidory…
– Ja, ja…

Rozglądam się, rozpraszam uwagę znad kawior-mięso-bardzo kanapki i rzeczywiście, widzę, że wokół nich tyle warzywen, ile pomieścien. Tyle z pewnością by nie dostali z hostelowej plantacji!

Wracam jednak do swojej porannej konsumpcji i kontemplacji, bo w sumie co mnie cudza plantacja ogórków i pomidorów, lecz w tym czasie Polak (ażesz światen pierdzielen, że akurat takowego musiałam spotkać na drugiej półkuli ziemskiej! sorry Tomasz :*) do Niemców grzecznie z zapytaniem przystępuje:

– Czy ja mogę ten ketchup? I kawałek pomidorka?

Niemcy oczywiście, że ja, ja, zatem Polak sobie wziął i zadowolon konsumuje.

Tymczasem Brazylijczycy obok jedzą swoje kanapki z szynką i serem, nie bacząc na nic i słuchając muzyki. Ani ich tam pomidoren, ani ogórken, ani ketchupen.

Jaki z tego wniosek?
Niemiec zawsze przewidzi wszelkie okoliczności i się na nie przygotuje (wiedzieli, że na śniadaniu nie będzie wystarczająco warzyw, a i ketchupu nie uświadczysz, więc sobie zakupili.)
Polak zawsze Niemcowi ukradnie…
a Brazylijczyk? Zadowoli się tym, co ma i będzie na pewno słuchał muzyki.

Tako oto Wam rzekę.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: